środa, 26 października 2011

Znów złośliwy los zaśmiał mi się w nos!


Wydawało mi się,że problemy i trudności, które wiele lat spadały jak grom z jasnego nieba, są za mną. Cieszyłam się spokojnym życiem. Dzieci dorosłe i samodzielne,ja mam stałą pracę, mąż prowadzi i dopilnowuje sklepu. Cieszyłam się,że mam na opłacenie wszystkich rachunków, że mogę co nieco planować i odkładać beż jakichś ogromnych wyrzeczeń. Do dziś ! Rano obudził nas telefon pracownicy naszego sklepu- włamanie.
Straciłam ochotę na cokolwiek! Znów będę odrabiać straty. Panie Boże wybacz, bo jest we mnie morze nienawiści!
 Jedno co nie pozwala mi się załamać to
ale jest koszmarnie trudno. Trzymajcie za mnie kciuki żebym jakoś to wszystko przetrwała.

7 komentarze:

Ludkasz pisze...

Kasiu, takie sytuacje są traumatyczne, ale mam nadzieję,że sprawcy zostaną złapani i ukarani... Przeżyłam kiedyś włamanie do mieszkania, więc wiem jak to boli... Najgorsza wtedy jest bezsilność i świadomość,że większości sprawców uchodzi to na sucho...Ale cóż, takie jest życie i nie wiele możemy na to poradzić. Trzymaj się ciepło:)

Gocha pisze...

Kochana trzymaj się, mam nadzieję, że wszystko jednak pójdzie dobrze a straty szybko odrobisz .

Monia pisze...

Paskudna sprawa, nie dziwię się Twoim uczuciom :( Trzymaj się :*

Kasia pisze...

Dziękuję Wam za wsparcie. To dla mnie wiele znaczy.

moja artissima pisze...

Kasiu, trzymaj się dzielnie, po każdej burzy znowu zaświeci słońce :)

Piotrek pisze...

Mamuś! Damy radę wspólnie :) To tylko dwa kroki w tył... :)

Kasia pisze...

Wiem synku! Wiem! Tak bardzo cieszę się,że jesteście!

Prześlij komentarz

Dziekuję,że do mnie zajrzałaś(łeś) i zechciałaś(łeś) zostawić po sobie ślad :)

 
Copyright (c) 2010 Ostoja Kasi... and Powered by Blogger.